poniedziałek, 5 grudnia 2011

Mój prywatny demon - Maciej Żytowiecki - Recenzje czytelników

Sprawdź aktualną promocję cenową>>>

Recenzje czytelników

Nie pamiętam, kiedy ostatnio trzymałam w rękach książkę z gatunku fantasy; kiedy więc trafiła do mnie debiutancka powieść Macieja Żytowieckiego reklamowana jako "trzymający w napięciu kryminał urban fantasy" pomyślałam, że będzie to pożądana i intrygująca odskocznia od tematyki, która ostatnio zajmowała moje myśli. Nie zastanawiając się dłużej zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez autora.

Akcja toczy się w latach trzydziestych XX wieku w Chicago. Ezra, ponury detektyw - alkoholik po przejściach, pozbawiony złudzeń twardy glina w typie Brudnego Harry'ego, prowadzi wraz ze swym partnerem Pollockiem najtrudniejsze bodaj śledztwo w karierze. Psychopatyczny seryjny morderca ochrzczony przez prasę Dentystą sieje prawdziwe spustoszenie w chicagowskim półświatku zabijając miejskie ulicznice; jego znakiem rozpoznawczym jest to, że pozbawia ofiary uzębienia, które zabiera ze sobą jako trofea.
To jednak nie wszystko. Ezra od jakiegoś czasu, a dokładnie od spotkania tajemniczej Delili, słyszy w swojej głowie pewien budzący grozę głos ponaglający go do działania zgodnie z jego wolą. Wkrótce okazuje się, że sprawa seryjnych zabójstw w zadziwiający sposób wiąże się z zagadkowym głosem, który prowadzi Ezrę ku nieuniknionej konfrontacji, której skutków nikt nie jest w stanie przewidzieć, z... no właśnie, z kim lub czym?

"Mój prywatny demon" to wyjątkowo udany debiut, który określiłabym jako mieszankę powieściowego odpowiednika filmu noir z cyber fantasy.
Autor w sposób niezwykle plastyczny, sugestywny i wskazujący na znajomość epoki ukazał realia Chicago lat 30-tych ubiegłego wieku nie zapominając o tak ważnych i charakterystycznych detalach jak wisząca w powietrzu groźba ze strony hitlerowskich Niemiec, napomknienia o prohibicji, wszechobecna atmosfera rasizmu, rażące rozwarstwienie społeczeństwa; nadzwyczaj ekspresyjnie i realistycznie przedstawia miejski półświatek gangsterów, alfonsów i prostytutek oddając ponurą i mroczną aurę bezprawia, w jakiej nurza się to miasto grzechu budzące się do życia dopiero po zmroku. Sposób, w jaki Żytowiecki odwołuje się do najlepszych tradycji gatunku doskonale wpisuje się w konwencję czarnego kryminału, a efekt jest znakomity!
Trochę mniej przemawiał do mnie drugi komponent tej mieszanki - elementy cyber fantasy, choć autor bardzo zgrabnie połączył je w intrygującą całość zdolną przyciągnąć uwagę czytelnika.
Akcja rozwija się powoli, ale w żadnym razie nie jest to wadą powieści. Dzięki temu napięcie stopniowo rośnie, by znaleźć swą kulminację w spektakularnym finale.
Jednak kiedy zostaje zachwiana równowaga części składowych fabuły na korzyść fantasy, wątek kryminalny sporo na tym traci. Moment zderzenia obu konwencji, które do tej pory biegną równolegle, jest widowiskowy i zaskakujący i choć koncepcje autora nieco rozminęły się z moimi oczekiwaniami, to wrażenia mam jak najbardziej pozytywne.
Na plus trzeba też autorowi policzyć postać głównego bohatera, który stanowi udaną wariację stereotypowego wizerunku gliniarza: twardziela szukającego zapomnienia w alkoholu, często będącego na bakier z prawem, ale błyskotliwego i skutecznego. Ezra obdarzony jest ponadto powalającą dawką autoironii i samokrytyki; jego szorstkie, nonszalanckie (ale nie pozerskie!) obejście, bezceremonialne i specyficzne poczucie humoru, które najdobitniej przejawia się w kontaktach międzyludzkich i języku, jakiego używa, sprawiają, że nie sposób nie lubić tego gościa budzącego podświadomą sympatię, a nawet współczucie.
Kolejną zaletą powieści jest styl narracji, który doskonale uzupełnia i koreluje z mrocznym retro - klimatem metropolii. Jest on - podobnie jak główny bohater - zblazowany, tajemniczy, ponury, nieco sarkastyczny i świetnie wpisuje się w styl kojarzący się nieodparcie z klasyką gatunku jak "Casablanka" czy "Sokół maltański".

"Mój prywatny demon" to powieść odpowiednia zarówno dla miłośników mrocznych zagadek kryminalnych, jak i wielbicieli fantastyki. Mnie ujęła głównie sugestywną, złowrogą, działającą na wyobraźnię atmosferą, niebanalną intrygą, no i oczywiście niejednoznaczną moralnie, wyrazistą i skomplikowaną postacią głównego bohatera.
Ta książka z pewnością zasługuje na uwagę; nieliczne niedociągnięcia absolutnie nie odbierają przyjemności z obcowania z lekturą.
Gorąco polecam!

Chicago, schyłek lat 30-tych. Miastem wstrząsa seria dziwnych zdarzeń – ofiarą seryjnego mordercy padają kolejne prostytutki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie naszyjniki z zębów ofiary znajdowane przy każdym ciele. Policja zdaje się być bezradna, a tajemniczy sprawca nieuchwytny. Do śledztwa zostaje skierowany detektyw Ezra, zniechęcony i prześladowany przez wydarzenia z przeszłości mężczyzna, dla jednych bohater, a dla innych ktoś o wiele gorszy. Nie jest to jedyna sprawa, którą musi rozwikłać. Skrywa on bowiem mroczny sekret. Głos, który go prześladuje i coraz natarczywiej daje o sobie znać wciąga go w niebezpieczną grę. Ezra staje się pionkiem w rozgrywce, w której stawka jest naprawdę ogromna, a przeciwnicy zdolni do wszystkiego. Czasu z każdą kolejną chwilą jest coraz mniej. Okazuje się, że obie te sprawy są ze sobą połączone i stanowią element czegoś dużego. Tajemniczy prześladowca depcze mu po piętach, niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku i nie wszystko jest tym czym się wydaje. Łatwe z pozoru dochodzenie zamienia się w wyścig z czasem i walkę na śmierć i życie.

„Mój prywatny demon”, literacki debiut Macieja Żytowieckie, to opowieść będąca bezpretensjonalną i przewrotną mieszanką urban fantasy, kryminału oraz elementów horroru – bardzo sprawnie napisana, klimatyczna i okraszona prawdziwie czarnym humorem. Mamy mroczną atmosferę, emocjonującą tajemnicę czekającą na odkrycie i specyficznego, negatywnego bohatera – zgorzkniałego i cynicznego detektywa, który szuka chwili zapomnienia w cygańskich samosiejkach. Fabuła w książce rozwija się stopniowo. Żytowiecki wie jak potęgować w Czytelniku określone emocje. Od samego początku buduje niesamowite napięcie i aurę niepokoju, które wzrastają wraz z rozgrywającymi się wydarzeniami. Pojawia się aura tajemniczości i grozy oraz trudne do wyjaśnienia poczucie zagrożenia, dialogi są soczyste i sarkastyczne. Intryga, która z czasem robi się coraz bardziej złożona, jest tak przemyślana by w odpowiednich momentach zaskakiwać. Czytelnik do samego końca nie może być niczego pewnym, niespodziewane zwroty akcji pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach. Autor bawi się swoją historią, nie pozostawia niczego przypadkowi, wszystko jest przemyślane i ma swój wkład w toczącą się historię. Opisy są sugestywne i wiarygodne, a niekiedy wręcz mrożące krew w żyłach.

To co zdecydowanie wyróżnia powieść na tle jej podobnych to wątek fantastyczny i główny bohater, a raczej bohaterowie. Ezra jest prześladowany przez demony przeszłości i to w dosłowny sposób. W wyniku splotu dziwnych wydarzeń zyskuje prawdziwie ponurego pasażera, własnego prywatnego demona, który każe nazywać się Paddingtonem, Tryksterem i Pogromcą. Detektyw staje się naczyniem dla istoty i niejako narzędziem w jej ręku w celu zrealizowania celu dla którego przybyła na Ziemię. Związany z nim umysłami musi wykonywać jego polecenia, które niejednokrotnie stoją w sprzeczności z przekonaniami detektywa. Obie postacie wyróżniają się na tle pozostałych bohaterów i ujmują swoją powierzchownością, są kompleksowi i żywi. Relacje między tą dwójką to niewątpliwie jeden z najmocniejszych elementów całej powieści. Historia jaką przedstawia tajemniczy Awianin, jego rozmowy z Ezrą, przekomarzanie i wytykanie błędów, jak również przemyślenia i poglądy na temat świata i rasy ludzkiej pozytywnie wpływają na wrażenia wyciągane z lektury książki. Jednoczenie pozwala to na lepsze ujęcie i pokazanie tego kim jest Paddington, i jaka jest jego misja. Ciekawie ukazany jest również problem magii, która objawiła się na świecie wraz z wydarzeniem, które ludzie nazwali „Rudym śniegiem”. Magia, która spadła – w sposób dosłowny - na Ziemię przyniosła więcej złego niż dobrego. Na Ziemi pojawiły się naprawdę niebezpieczne jednostki, niejednokrotnie niezdające sobie sprawy z nowych zdolności. Sam główny bohater również zyskał niezwykłą umiejętność jaką jest zapalania papierosa na odległość.

Na minus zasługuje kreacja świata. Żytowiecki więcej uwagi poświęca na przedstawienie swojej historii niż przedstawieniu świata, w którym dzieje się akcja powieści. Z jednej strony zabieg ten pozwala autorowi skupić się tylko na prowadzeniu fabuły, z drugiej pozostawia pewien niedosyt i uczucie zagubienia. Kolejna rzeczą jest okładka, nie chodzi o to że jest zła, ale mogłaby być nieco lepiej dopracowana.

Powieść Macieja Żytowieckiego to przyzwoita i specyficzna na swój sposób lektura, która dostarcza niemało rozrywki. Książka jest zajmująca, czyta się ją szybko i przyjemnie, wszystko dzięki prostemu i zrozumiałemu językowi jakim jest napisana i interesującej fabule. Ezra i jego prywatny demon nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Koniec śledztwa to jednocześnie początek czegoś większego i bardziej niebezpiecznego.
Przeczytaj opis - zamów książkę>>>