piątek, 14 maja 2010

Daj jej orgazm




Aby przeczytać informacje o pełnej wersji, kliknij tutaj:
http://zlotemysli.pl/weronikam,1/publication/show/6609/daj-jej-orgazm.html

Oddaję Ci dzisiaj, Czytelniku, w Twoje krytyczne ręce swoją trzecią publikację (a licząc te, których jestem także współautorką – czwartą) ze świadomością, że tematyka, której się podjęłam, jest niczym ogromny ocean. Złożony jest z cząsteczek wody, z których każda jest kimś z nas.
Każdy z nas inaczej czuje, inaczej patrzy na świat. Łączy nas jednak wspólny mianownik człowieczeństwa. Nikt z nas nie jest samotną wyspą. Nikt, żaden z nas nie jest i nie będzie w pełni człowiekiem, jeśli będzie przez życie szedł sam. Do pełni szczęścia konieczne jest posiadanie kogoś u swoim boku. Posiadanie swojej drugiej połówki (choć „posiadanie” to niezupełnie właściwe słowo).

Iść przez życie z kimś poza całym wachlarzem wspólnych mianowników oznacza również seks. Jest to tak bardzo tajemnicza, fascynująca i szeroka dziedzina ludzkiej aktywności, że od dawien dawna ludzie starali się ją opisać, poznać i wytłumaczyć jej szczegóły, by potem innym było łatwiej żyć. Tak też jest w moim przypadku.

Zrozumiałam to, po wydaniu przez Złote Myśli mojego pierwszego poradnika. Miał tylko 50 stron. Co ważniejsze jednak, na jednej z nich podałam adres mojej poczty elektronicznej. Zrobiłam to, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, jakie będzie to miało konsekwencje. I natychmiast po wydaniu, codziennie otrzymuję przynajmniej jedną wiadomość. Jest to dla mnie tym cenniejsze, że czytając je, wiem, że napisanie tych kilkudziesięciu zwykłych stron dało tym kilku tysiącom mężczyzn, którzy poradnik przeczytali, bardzo dużo. Dało im radość i zabrało smutek. Dało pewność siebie i satysfakcję z bycia mężczyzną.

Nigdy nie przypuszczałam, że zajmę się pisarstwem. Dzięki tym wiadomościom zrozumiałam, że choć moje prace, nie pozbawione przecież wad i czasem niedoskonałe, są komuś potrzebne i pomagają. A skoro tak, to należy je tworzyć, odkrywając coraz większe pokłady głębin tematyki, której się podjęłam.

Dziś przedstawiam poradnik, który samym już tytułem sugeruje swoją treść. Nie daj się jednak zwieść przewrotnemu zabiegowi twórcy. To nie jest książka o orgazmach, orgazmie czy sposobach na jego osiągnięcie. Owszem, zajmuje się tą tematyką i to jest jej kręgosłup merytoryczny, ale prawdziwym jej tematem jest miłość i satysfakcja płynąca z intymnego obcowania dwojga ludzi. To jest najważniejsze. A przy okazji – mam nadzieję – że o orgazmach i ludzkiej seksualności dowiesz się wielu interesujących i przydatnych rzeczy. Wierzę, że z czasem spróbujesz czegoś, o czym tutaj napisałam i przyniesie to wymierny i co najważniejsze – przyjemny skutek.

Bardzo jednak nie chciałabym, abyś do książki podszedł wyłącznie jak do instrukcji obsługi magnetowidu, w którym napisane jest, który guziczek trzeba naciskać, aby wywołać odpowiedni efekt, zwłaszcza jeśli tym właśnie efektem ma być jej orgazm. Bardzo dobrze, jeśli okaże się, że ten orgazm się pojawił, ale najważniejsze jest, abyś wiedział, jak dawać przyjemność Twojej partnerce. A ona przecież nie jest magnetowidem w żadnym wypadku. Chciałabym, żebyś wiedział, jak dawać i z dawania mieć – satysfakcję. A przy okazji, jeśli na Twoich ustach pojawi się uśmiech, odniesiemy sukces.

Pozdrawiam,

Malwina

Jeżeli uważasz, iż wystarczy włożyć swojego najlepszego przyjaciela w gniazdko i ona będzie miała orgazm, to gratuluję pewności siebie! Jednocześnie szczerze współczuję Tobie i Twojej przyszłej partnerce w łóżku i dziękuję wszystkim dostępnym w mitologiach i religiach bóstwom, że masz w rękach ten podręcznik. Jeśli kiedykolwiek będziesz miał kobietę na dłużej, w co szczerze wątpię, z pewnością oboje będziecie nieszczęśliwi. Niestety bowiem wywołanie orgazmu nie jest wcale takie proste, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest to o wiele trudniejsze, niż zdawać sobie możesz z tego sprawę. Prawdopodobnie jesteś jednak uratowany.

Jeśli jesteś jednym z tych beznadziejnych przypadków mężczyzn, którzy orgazmy kobiety oglądają tylko na filmach pornograficznych, to zanim zacznę, musimy zawrzeć układ. Ja nauczę Cię dawać kobiecie satysfakcję, a Ty zapomnij wszystko, co do tej pory dowiedziałeś się o orgazmie. Bo prawdopodobnie wszystko, co wiesz, to bzdury. Nauczę Cię czytać i pisać od nowa. Odważne słowa. Wiem, ale są konieczne i za chwilę pokażę dlaczego.

Na samym początku musisz zrozumieć, czym jest orgazm. Jak w każdej poważnej publikacji zacznę od dziejopisarstwa. W tym wypadku będzie to dziejopisarstwo orgazmistyczne ze szczyptą moralnych przypraw.

Temat jest stary niemal tak samo jak Papa Smerf i cały świat. Zajmowali się nim już starożytni filozofowie. I właściwie nie ma się czemu dziwić, bo przecież orgazm to chwila fascynująca, hipnotyczna i każdy z nas, niezależnie od płci, głęboko jej pragnie. Nie oszukujmy się, ale większość z tego, czego dowiedzieliśmy się o orgazmie z historii ludzkości to po prostu kłamstwa lub historie, które mogą tylko przerażać. Zaczniemy trochę nietypowo, bo homoseksualnie, ale to dlatego, że od… starożytnych Greków, a wiesz, jacy oni byli. .......

Cd. znajdzisz na stronie:
http://zlotemysli.pl/weronikam,1/publication/show/6609/daj-jej-orgazm.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz