
Witaj, kimkolwiek jesteś. Przed sobą masz książkę, która należy do nurtu literatury motywacyjnej. Co za tym idzie - z pewnością spodziewasz się tekstów motywacyjnych i złotych recept na sukces. Wiem, że chwytając właśnie tę książkę, masz nadzieję na to, że pomoże Ci ona zmienić Twoje własne życie. Czy tak będzie? Oto moja odpowiedź:
Jak często mówiłeś, że odważysz się na wielkie rzeczy? Jak sądzisz - czy przyjdzie ten wielki dzień, gdy skończy się cały trud, ponieważ sam pójdziesz ku wielkim czynom i sam pokierujesz swoim losem?
I znów minął rok, lecz nigdy nie angażowałeś się, przyjacielu, gdy należało wreszcie sprawić, by dojrzało Twe dzieło! Na czym to polega? Spróbuj mi to wyjaśnić! Miałeś pecha? Ależ skąd!
Jak zawsze zależało to jedynie od Ciebie. Spójrz tylko na swoje ręce i nogi - być może spoczywają bezczynnie, zamiast wreszcie działać i zmienić w Tobie wszystko.
Ta książka z pewnością jest inna. Inna, bo jest programem zmiany osobistej. Powstała na bazie kilku letniego doświadczenia w mojej pracy z ludźmi podczas cyklu treningów „Czas na zmiany" (www.czasnazmiany.com.pl). Jej sekretem jest także to że wystarczy ją tylko raz przeczytać i zastosować się do rad w niej zawartych, a potem mieć przy sobie, by łatwiej Ci poszła realizacja Twego największego marzenia. To działa, bo owa książka została napisana w sposób szczególny. Każde słowo czy też zdanie, jakie przeczytasz, ma swój ukryty sens. Dlaczego? Bo słowa są jak nuty, które układają się w odpowiednią melodię. Energia, jaką poczujesz podczas czytania, ma za zadanie uwolnić Twój umysł od wielu ograniczeń, jakie być może jeszcze posiadasz. Aby osiągnąć jeszcze większy efekt, możesz od czasu do czasu wracać do pewnych rozdziałów - dadzą Ci możliwość dodatkowego nastawienia się na energię realizacji Twojego największego marzenia. To tak, jakbyś dostał złotą rybkę, która spełni jedno Twoje życzenie. Wiedz, że każde Twoje marzenie to nic innego, jak pewna częstotliwość, do której trzeba się po prostu dostroić. Jeśli to zrobisz, to będziesz mógł kierować energią realizacji, przepływającą przez Ciebie w ciągu całego Twego życia. Jesteś zainteresowany? Myślę, że tak, w końcu rozpoczynamy grę (słów - między Tobą a mną) o najwyższą stawkę, a jest nią Twoje życie. Dlaczego „Czas na zmiany"? To piętno, jakie odcisnęło się na moim życiu i teraz niczym fala zmierza do czytających ten tekst - po to, aby pomóc im zmienić własne życie. W ciągu pięciu lat dokonałem tego, o czym nawet nie śniłem. To było jak lawina, która przyszła do mojego małego, pełnego strachu życia. Jak ją uruchomiłem? Pewnego dnia ypowiedziałem znamienne słowa: „Mam już tego wszystkiego dość, nadszedł czas na zmiany!". Nie musiałem długo czekać na odpowiedź wszechświata. Przez te pięć długich lat zrozumiałem i nauczyłem się więcej niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Podczas tego okresu spotkałem na swej drodze wielu tajemniczych nauczycieli. Każdy z nich pokazał mi swój sposób na życie i pomógł stać się lepszym człowiekiem. Dzisiaj wiem, że sens życia kryje się w stwierdzeniu: „Człowiek rodzi się po to, by kochać, być kochanym i tworzyć trwałe dzieła". Owa książka jest spełnieniem wszystkich tych trzech aspektów mego życia. Kim jestem? Na co dzień szczęśliwym facetem, który realizuje swoje kolejne marzenia. Kim będę dla Ciebie podczas lektury tej książki? Najlepszym przyjacielem i najgorszym koszmarem, który będzie Cię prześladował, aż zmienisz swoje życie. Wybór jak zawsze należy do Ciebie. Pamiętaj, że owa książka jest programem, którego wymogiem jest realizacja wszystkich ćwiczeń od początku do końca. Tylko sumienne przechodzenie przez proces zmiany doprowadzi Cię do Twoich marzeń.
Chcę jeszcze, byś zrozumiał, że bez względu na to, jak wielkie masz marzenie, bądź pewien, że masz za sobą wszystkich ludzi tego świata, którzy tylko czekają na to, byś był gotowy na ich pomoc. Chcę, byś wiedział, że pragnę obudzić w Tobie tak potężną energię, jakiej jeszcze nie czułeś.
Chcę, byś pokochał odpowiedzialność i korzystał z niej, przyjmując postawę zwycięzcy i buntownika. Chcę, byś w swym działaniu był dziki, szalony, nieprzewidywalny i ciągle zaskakiwał siebie i innych. Nosisz w sobie ogromny dar, jakim jest Twoje człowieczeństwo. Ten dar jest silniejszy niż jakakolwiek siła istniejąca na ziemi. Wiem, że jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, kim naprawdę jesteś. Przekonaj się - zapraszam Cię do świata „Czasu na zmiany", w którym jedynym ograniczeniem jest wiara w istnienie ograniczeń.
Jeśli pragniesz zmian, wypowiedz to oto zdanie:
MAM TEGO DOŚĆ, NADSZEDŁ CZAS NA ZMIANY!
Dziękuję:
Mojej kochanej Basi - za to, że tak cierpliwie wspierała mnie w ponadrocznym procesie pisania tejże książki. Dziękuję Ci, że pomogłaś mi nieco utemperować mój nadmierny perfekcjonizm.
Piotrowi Łabuzowi i Marcinowi Urbańskiemu, którzy byli moimi pierwszymi nauczycielami na drodze nie tylko pisarza, ale także zawodowego mówcy. Daliście mi szansę, którą w 100% wykorzystałem.
Wydawnictwu Złote Myśli, a w szczególności Mateuszowi Chłodnickiemu - za wręcz tytaniczną cierpliwość w oczekiwaniu na koniec książki i jak zawsze trafne sugestie. Twoja pomoc wiele dla mnie znaczy.
Książkę dedykuję pamięci cudownej kobiety - która nauczyła mnie kochać ludzi i być kochanym - mojej mamy, Danuty Milewskiej.
Dedykuję ją także tym wszystkim nauczycielom życia, którzy sprowadzali mnie na samo dno z chwilą, gdy byłem już bliski celu. Także tym, którzy pragnęli mojej klęski. Dziękuję za to, że udowodniliście mi, że tylko ja decyduję o swoim jutrze.
Jak myślisz, czy właśnie teraz oddychasz tlenem? Czy papier, którego dotykasz, jest rzeczywiście papierem? Czy to, na czym siedzisz, jest rzeczywiście tym, jak to określasz? Skąd wiesz, że tak jest?
Wyobraź sobie, że stoisz pośrodku najpiękniejszego miejsca tego świata. Nad Tobą świeci piękne słońce, otaczają Cię budynki miejskiej dżungli. Wszystko jest cudowne, świat jest przepiękny, prawda? Teraz zobacz, że jesteś jedynym człowiekiem, który żyje na ziemi. Co za przepiękna wizja, wszystkie bogactwa tego świata są do Twojej dyspozycji. Teraz spójrz na to wszystko, co Cię otacza, i odpowiedz na pytanie: kim jesteś? Zaobserwuj, jaka pierwsza odpowiedź przyszła Ci na myśl. Pamiętam moment, gdy opracowałem i sam wykonałem to ćwiczenie - odpowiedzią, jakiej sobie udzieliłem, było JESTEM. Tylko i aż tyle, moja obecność była faktem, ale poza nią nie było żadnych etykiet określających. Jak myślisz, co by się stało, gdyby moja wizja stała się prawdziwa? To znaczy: byłbyś jedynym żyjącym człowiekiem na ziemi?! Skąd wiedziałbyś, że to, co trzymasz w ręce, jest książką? Może po prostu nazwałbyś to „aaabbbccc", bo te dźwięki potrafiłbyś wymówić? Widzisz, ludziom wydaje się, że wiedzą, czym jest prawda, a zazwyczaj zależy ona od większości, od ogółu. To paradoks życia, a zarazem jego tajemnica, że rodzimy się w określonym miejscu i od razu nasiąkamy mnóstwem informacji. Uczą nas chodzić, mówić, pisać, pokazują, co ponoć jest dobrem, a co złem. W pewnym momencie dochodzi do tego, że stajemy się niezłą encyklopedią danego obszaru! Załóżmy, że urodziłeś się w Brazylii, w Rio de Janeiro, i od małego mieszkasz w jednej z pobliskich faweli. Nasiąkasz informacjami, które krążą wokół Twojej rodziny, znajomych, przyjaciół czy też kolegów z pracy. Do około dwunastego roku życia chłoniesz wszelkie przekonania jak gąbka wodę. Kim jesteś? Zbiorem przekonań i informacji? A może odzwierciedleniem wierzeń i wyobrażeń o miejscu, w którym żyjesz? Nie, to byłoby zbyt proste.
Wiemy na pewno, że JESTEŚ - a co zrobisz z tymi informacjami, które dostałeś, zależy od Ciebie. To, co mnie fascynuje w człowieku, to jego cudowna umiejętność zmiany każdego aspektu swojego życia. Wiedz, że masz w sobie ogromną moc, która jest w stanie czynić to, co Ty nazywasz cudami. Ja określam to jako talenty, które trzeba odkryć. Jeśli czegoś głęboko pragniesz, możesz to dostać bardzo szybko - pod warunkiem, że przekopiesz się przez stosy ocen tego, kim jesteś, i odnajdziesz prawdziwego siebie.
Pamiętaj, że bez względu na to, ile upadków w życiu zaliczyłeś, dalej powinieneś wierzyć w siebie i widzieć swój cel. Bez znaczenia jest także to, ile negatywnych ocen na swój temat usłyszałeś - zapomnij o nich. One są jedynie punktem widzenia innych ludzi. Natomiast prawdziwą oceną tego, kim jesteś, są Twoje czyny i to, dokąd zmierzasz. Pokaż sobie i całemu światu, na jak wiele Cię stać. Wstań i krzycz, ile tylko masz sił: „Nadszedł czas na zmiany!!!". To już zaczęło się dziać!
Teraz odpowiedz sobie szczerze na następujące pytanie:
Najbardziej na świecie pragnę, by spełniło się to moje marzenie (opisz w kilku zdaniach):
...........................................................................................
Te odpowiedzi są Twoim kodem dostępu do otwarcia drzwi do krainy „Czasu na zmiany".
- Otwórz oczy! Otwórz oczy - powiedział stanowczym głosem nieznajomy. Nie minęła sekunda, a ja, otwierając oczy, zobaczyłem bardzo intensywne światło. Po kolejnej sekundzie postać dziwnego człowieka. Był młody, ale na twarzy miał wypisane duże doświadczenie i życiową mądrość.
- Gdzie jestem? - zapytałem nieśmiało. - Tu i teraz, tam gdzie zawsze chciałeś być - odpowiedział. Za moimi plecami była piękna plaża o białym piasku, przede mną piękny teren, na którym stał dom. Właściwie był to piękny biały dworek z kolumnami rodem z antycznej Grecji. Nieznajomy chwycił mnie za rękę i zaczął prowadzić w kierunku owej rezydencji. Nie wiedziałem, gdzie jestem i co się dzieje, ale ten człowiek wydał mi się podobny do kogoś, kogo znam. Przecierałem oczy ze zdziwienia - było tam tak pięknie.
Patrząc na to całe otoczenie, czułem, jak każda komórka mego ciała staje się jednością z tym, co widzę.
Po chwili znalazłem się w środku owego budynku. Było tam mnóstwo ludzi, niektórzy z nich byli moimi przyjaciółmi.
- Wiedz, że ci ludzie cię nie widzą - rzekł towarzyszący mi mężczyzna. - Dlaczego? - zapytałem ze zdziwieniem. Znów pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do największego salonu w domu. Coś tam się działo, ludzie zgromadzili się wokół dwóch osób. Nikt jednak nie reagował na naszą obecność. Nie minęły trzy sekundy, a moje serce zaczęło uderzać bardzo mocno. Zobaczyłem samego siebie w otoczeniu ludzi, których kocham. Była też moja ukochana. Spojrzałem samemu sobie prosto w oczy - ale on nie reagował. To, co mnie poraziło, to pasja życia bijąca z jego oczu. - Hej! Jestem tutaj! - krzyknąłem. - On tego nie usłyszy - powiedział nieznajomy. - Jak to możliwe, co się tutaj dzieje? - zapytałem. - To, co widzisz, to przyszłość, twoja przyszłość, a to, co za chwilę się stanie, będzie twoim czasem na zmiany. Masz wszystko, by to osiągnąć, jednak tylko od ciebie zależy, czy tak będzie - wyśpiewał z uśmiechem. Po chwili dotknął mego ramienia, zakręciło mi się w głowie i straciłem przytomność. Obudziłem się w swoim łóżku, wiedziałem, że już żaden dzień nie będzie taki jak poprzednie. Czułem, że najlepsze w przyszłości jest to, że sami ją tworzymy. Nic już nie było takie jak przedtem. Od tego czasu minęło kilka ładnych lat. W tym czasie zmieniłem własne życie na takie, o jakim marzyłem. Kim jestem? Teraz wiem, że jedyną słuszną odpowiedzią jest „jestem" - reszta zależy ode mnie.
Gdzie jestem? Ziemia - tak mi kiedyś powiedziano.
Czy mam pewność, że to jest ziemia? A może chodzi o coś zupełnie innego? Co powiesz na tezę, że to, co nazywamy „ziemią", jest pajęczą siecią doświadczeń, które dostarczają mi emocji i uczuć, dzięki którym mogę się uczyć? Tak jakbym urodził się po to, by przejść ważny program treningowy. Każdy z nas rodzi się z innym programem. Bardzo indywidualnym, o indywidualnych regułach, które znam tylko ja sam, bo dotyczą mojej osoby. Przejście z jednego etapu do drugiego kończy się nagrodą. Najlepsze jest to, że wyznaczam ją dla siebie ja sam.
Początkowo trudno było mi to zaakceptować, ale ja sam jestem sprawcą wszelkich kar i nagród w moim życiu. Na początku uczono mnie, że to Szef karze i nagradza - i dzięki temu myśleniu pozbawiałem siebie największego daru, jaki może otrzymać człowiek, a jest nim wolna wola. Skąd to wiem?
Moja droga rozpoczęła się zabawnie.
Przyszedłem na świat i pierwszym prezentem, jaki dostałem, było moje imię. Przyczepiono mi plakietkę z nazwą, która stała się tożsamością.
Już nie byłem tylko bytem, stałem się człowiekiem - według reguł panujących. Co ciekawe - wystarczy, by jakoś mnie określono, aby moja obecność stała się faktem.
Pierwsze spojrzenie - i dostrzegłem otaczający mnie świat. Widziałem kolory, jakaś pani się do mnie uśmiechała, a ja zastanawiałem się, o co jej chodzi.
Następnie zadałem sobie egzystencjalne pytanie: „Po co tutaj jestem? To chyba jakiś żart?". Niczego nie pamiętałem. Mimo wszystko postanowiłem dzielnie odkryć, o co tutaj chodzi.
Ktoś mnie trzymał na rękach. To chyba kobieta. Ona mnie przytulała i nazywała syneczkiem, a ja czułem się wspaniale, zacząłem ją lubić. Pamiętam jak przez mgłę, że przez dłuższy czas siedziałem w jakimś ciemnym miejscu. Było tam dużo wody. Co wieczór czułem, jak ktoś dotykał pokoju, w którym byłem.
Ten ktoś szeptał miłe słówka. Snuł plany, mówiąc, jakim będę wyjątkowym dzieckiem. Przepowiadał moje osiągnięcia - to chyba znaczyło, że wierzy we mnie?
Moje pierwsze dni mijały spokojnie. W nowym pokoju czułem się bardzo dobrze, miałem odlotowe łoże - było mi miękko. Tylko denerwowały mnie te kolorowe duperele, które wisiały tuż nad głową. Starałem się je zerwać. One jednak trzymały się mocno. Byłem dzielny. Najbardziej lubiłem momenty, kiedy ona mnie przytulała, a ja mogłem się dostać do jedzenia. Te chwile były najcudowniejsze.
Po kilku tygodniach dostrzegłem, że do mojego królestwa weszli jacyś osobnicy, uśmiechając się i szczerząc zęby, i mówili: „Jaki on jest słodziutki, jaki cudowny". Było by świetnie, gdyby nie fakt, że było 40 stopni za oknem, a oni - spoceni - chcieli mnie przytulać. Czy tak okazuje się miłość? To pytanie ciągle nie dawało mi spokoju.
Starsi opiekunowie przez kilka miesięcy uczyli mnie mówić „mama" i „tata". Ciekawe dlaczego? Dlaczego nie mówi się „lew" i „lwica"? Jakby określenie miało znaczenie. A przecież lwy są fajniejsze, są takie odważne i zawsze osiągają swoje cele. Nie chciałem się buntować, wiedziałem, że mama częściej daje mi jedzenie, więc mówiłem „mamo". A ona pokazywała mi, jak bardzo mnie kocha. W zamian otrzymywałem urocze spojrzenie, którego nie zapomnę nigdy.
Od tego okresu minęło bardzo wiele czasu. Mimo wszystko pamiętam go tak, jakby to było wczoraj. Pamiętam także inne etapy mego życia. W chwilach największego życiowego buntu młodzieńczego z moich ust padło stwierdzenie: „Czas na zmiany!".
To stwierdzenie na zawsze zmieniło moje życie. Któż by pomyślał, że moje życie tak się potoczy?
Nie wierzyłem w to nawet ja sam.
Pamiętam okres późniejszego dzieciństwa. Ten czas był decydujący dla mojego jutra. To właśnie wtedy budziły się we mnie beztroskie marzenia. Chciałem, by moje życie było szczególne i wyjątkowe. ......
Jak często mówiłeś, że odważysz się na wielkie rzeczy? Jak sądzisz - czy przyjdzie ten wielki dzień, gdy skończy się cały trud, ponieważ sam pójdziesz ku wielkim czynom i sam pokierujesz swoim losem?
I znów minął rok, lecz nigdy nie angażowałeś się, przyjacielu, gdy należało wreszcie sprawić, by dojrzało Twe dzieło! Na czym to polega? Spróbuj mi to wyjaśnić! Miałeś pecha? Ależ skąd!
Jak zawsze zależało to jedynie od Ciebie. Spójrz tylko na swoje ręce i nogi - być może spoczywają bezczynnie, zamiast wreszcie działać i zmienić w Tobie wszystko.
Ta książka z pewnością jest inna. Inna, bo jest programem zmiany osobistej. Powstała na bazie kilku letniego doświadczenia w mojej pracy z ludźmi podczas cyklu treningów „Czas na zmiany" (www.czasnazmiany.com.pl). Jej sekretem jest także to że wystarczy ją tylko raz przeczytać i zastosować się do rad w niej zawartych, a potem mieć przy sobie, by łatwiej Ci poszła realizacja Twego największego marzenia. To działa, bo owa książka została napisana w sposób szczególny. Każde słowo czy też zdanie, jakie przeczytasz, ma swój ukryty sens. Dlaczego? Bo słowa są jak nuty, które układają się w odpowiednią melodię. Energia, jaką poczujesz podczas czytania, ma za zadanie uwolnić Twój umysł od wielu ograniczeń, jakie być może jeszcze posiadasz. Aby osiągnąć jeszcze większy efekt, możesz od czasu do czasu wracać do pewnych rozdziałów - dadzą Ci możliwość dodatkowego nastawienia się na energię realizacji Twojego największego marzenia. To tak, jakbyś dostał złotą rybkę, która spełni jedno Twoje życzenie. Wiedz, że każde Twoje marzenie to nic innego, jak pewna częstotliwość, do której trzeba się po prostu dostroić. Jeśli to zrobisz, to będziesz mógł kierować energią realizacji, przepływającą przez Ciebie w ciągu całego Twego życia. Jesteś zainteresowany? Myślę, że tak, w końcu rozpoczynamy grę (słów - między Tobą a mną) o najwyższą stawkę, a jest nią Twoje życie. Dlaczego „Czas na zmiany"? To piętno, jakie odcisnęło się na moim życiu i teraz niczym fala zmierza do czytających ten tekst - po to, aby pomóc im zmienić własne życie. W ciągu pięciu lat dokonałem tego, o czym nawet nie śniłem. To było jak lawina, która przyszła do mojego małego, pełnego strachu życia. Jak ją uruchomiłem? Pewnego dnia ypowiedziałem znamienne słowa: „Mam już tego wszystkiego dość, nadszedł czas na zmiany!". Nie musiałem długo czekać na odpowiedź wszechświata. Przez te pięć długich lat zrozumiałem i nauczyłem się więcej niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Podczas tego okresu spotkałem na swej drodze wielu tajemniczych nauczycieli. Każdy z nich pokazał mi swój sposób na życie i pomógł stać się lepszym człowiekiem. Dzisiaj wiem, że sens życia kryje się w stwierdzeniu: „Człowiek rodzi się po to, by kochać, być kochanym i tworzyć trwałe dzieła". Owa książka jest spełnieniem wszystkich tych trzech aspektów mego życia. Kim jestem? Na co dzień szczęśliwym facetem, który realizuje swoje kolejne marzenia. Kim będę dla Ciebie podczas lektury tej książki? Najlepszym przyjacielem i najgorszym koszmarem, który będzie Cię prześladował, aż zmienisz swoje życie. Wybór jak zawsze należy do Ciebie. Pamiętaj, że owa książka jest programem, którego wymogiem jest realizacja wszystkich ćwiczeń od początku do końca. Tylko sumienne przechodzenie przez proces zmiany doprowadzi Cię do Twoich marzeń.
Chcę jeszcze, byś zrozumiał, że bez względu na to, jak wielkie masz marzenie, bądź pewien, że masz za sobą wszystkich ludzi tego świata, którzy tylko czekają na to, byś był gotowy na ich pomoc. Chcę, byś wiedział, że pragnę obudzić w Tobie tak potężną energię, jakiej jeszcze nie czułeś.
Chcę, byś pokochał odpowiedzialność i korzystał z niej, przyjmując postawę zwycięzcy i buntownika. Chcę, byś w swym działaniu był dziki, szalony, nieprzewidywalny i ciągle zaskakiwał siebie i innych. Nosisz w sobie ogromny dar, jakim jest Twoje człowieczeństwo. Ten dar jest silniejszy niż jakakolwiek siła istniejąca na ziemi. Wiem, że jeszcze nie zdajesz sobie sprawy z tego, kim naprawdę jesteś. Przekonaj się - zapraszam Cię do świata „Czasu na zmiany", w którym jedynym ograniczeniem jest wiara w istnienie ograniczeń.
Jeśli pragniesz zmian, wypowiedz to oto zdanie:
MAM TEGO DOŚĆ, NADSZEDŁ CZAS NA ZMIANY!
Dziękuję:
Mojej kochanej Basi - za to, że tak cierpliwie wspierała mnie w ponadrocznym procesie pisania tejże książki. Dziękuję Ci, że pomogłaś mi nieco utemperować mój nadmierny perfekcjonizm.
Piotrowi Łabuzowi i Marcinowi Urbańskiemu, którzy byli moimi pierwszymi nauczycielami na drodze nie tylko pisarza, ale także zawodowego mówcy. Daliście mi szansę, którą w 100% wykorzystałem.
Wydawnictwu Złote Myśli, a w szczególności Mateuszowi Chłodnickiemu - za wręcz tytaniczną cierpliwość w oczekiwaniu na koniec książki i jak zawsze trafne sugestie. Twoja pomoc wiele dla mnie znaczy.
Książkę dedykuję pamięci cudownej kobiety - która nauczyła mnie kochać ludzi i być kochanym - mojej mamy, Danuty Milewskiej.
Dedykuję ją także tym wszystkim nauczycielom życia, którzy sprowadzali mnie na samo dno z chwilą, gdy byłem już bliski celu. Także tym, którzy pragnęli mojej klęski. Dziękuję za to, że udowodniliście mi, że tylko ja decyduję o swoim jutrze.
Jak myślisz, czy właśnie teraz oddychasz tlenem? Czy papier, którego dotykasz, jest rzeczywiście papierem? Czy to, na czym siedzisz, jest rzeczywiście tym, jak to określasz? Skąd wiesz, że tak jest?
Wyobraź sobie, że stoisz pośrodku najpiękniejszego miejsca tego świata. Nad Tobą świeci piękne słońce, otaczają Cię budynki miejskiej dżungli. Wszystko jest cudowne, świat jest przepiękny, prawda? Teraz zobacz, że jesteś jedynym człowiekiem, który żyje na ziemi. Co za przepiękna wizja, wszystkie bogactwa tego świata są do Twojej dyspozycji. Teraz spójrz na to wszystko, co Cię otacza, i odpowiedz na pytanie: kim jesteś? Zaobserwuj, jaka pierwsza odpowiedź przyszła Ci na myśl. Pamiętam moment, gdy opracowałem i sam wykonałem to ćwiczenie - odpowiedzią, jakiej sobie udzieliłem, było JESTEM. Tylko i aż tyle, moja obecność była faktem, ale poza nią nie było żadnych etykiet określających. Jak myślisz, co by się stało, gdyby moja wizja stała się prawdziwa? To znaczy: byłbyś jedynym żyjącym człowiekiem na ziemi?! Skąd wiedziałbyś, że to, co trzymasz w ręce, jest książką? Może po prostu nazwałbyś to „aaabbbccc", bo te dźwięki potrafiłbyś wymówić? Widzisz, ludziom wydaje się, że wiedzą, czym jest prawda, a zazwyczaj zależy ona od większości, od ogółu. To paradoks życia, a zarazem jego tajemnica, że rodzimy się w określonym miejscu i od razu nasiąkamy mnóstwem informacji. Uczą nas chodzić, mówić, pisać, pokazują, co ponoć jest dobrem, a co złem. W pewnym momencie dochodzi do tego, że stajemy się niezłą encyklopedią danego obszaru! Załóżmy, że urodziłeś się w Brazylii, w Rio de Janeiro, i od małego mieszkasz w jednej z pobliskich faweli. Nasiąkasz informacjami, które krążą wokół Twojej rodziny, znajomych, przyjaciół czy też kolegów z pracy. Do około dwunastego roku życia chłoniesz wszelkie przekonania jak gąbka wodę. Kim jesteś? Zbiorem przekonań i informacji? A może odzwierciedleniem wierzeń i wyobrażeń o miejscu, w którym żyjesz? Nie, to byłoby zbyt proste.
Wiemy na pewno, że JESTEŚ - a co zrobisz z tymi informacjami, które dostałeś, zależy od Ciebie. To, co mnie fascynuje w człowieku, to jego cudowna umiejętność zmiany każdego aspektu swojego życia. Wiedz, że masz w sobie ogromną moc, która jest w stanie czynić to, co Ty nazywasz cudami. Ja określam to jako talenty, które trzeba odkryć. Jeśli czegoś głęboko pragniesz, możesz to dostać bardzo szybko - pod warunkiem, że przekopiesz się przez stosy ocen tego, kim jesteś, i odnajdziesz prawdziwego siebie.
Pamiętaj, że bez względu na to, ile upadków w życiu zaliczyłeś, dalej powinieneś wierzyć w siebie i widzieć swój cel. Bez znaczenia jest także to, ile negatywnych ocen na swój temat usłyszałeś - zapomnij o nich. One są jedynie punktem widzenia innych ludzi. Natomiast prawdziwą oceną tego, kim jesteś, są Twoje czyny i to, dokąd zmierzasz. Pokaż sobie i całemu światu, na jak wiele Cię stać. Wstań i krzycz, ile tylko masz sił: „Nadszedł czas na zmiany!!!". To już zaczęło się dziać!
Teraz odpowiedz sobie szczerze na następujące pytanie:
Najbardziej na świecie pragnę, by spełniło się to moje marzenie (opisz w kilku zdaniach):
...........................................................................................
Te odpowiedzi są Twoim kodem dostępu do otwarcia drzwi do krainy „Czasu na zmiany".
- Otwórz oczy! Otwórz oczy - powiedział stanowczym głosem nieznajomy. Nie minęła sekunda, a ja, otwierając oczy, zobaczyłem bardzo intensywne światło. Po kolejnej sekundzie postać dziwnego człowieka. Był młody, ale na twarzy miał wypisane duże doświadczenie i życiową mądrość.
- Gdzie jestem? - zapytałem nieśmiało. - Tu i teraz, tam gdzie zawsze chciałeś być - odpowiedział. Za moimi plecami była piękna plaża o białym piasku, przede mną piękny teren, na którym stał dom. Właściwie był to piękny biały dworek z kolumnami rodem z antycznej Grecji. Nieznajomy chwycił mnie za rękę i zaczął prowadzić w kierunku owej rezydencji. Nie wiedziałem, gdzie jestem i co się dzieje, ale ten człowiek wydał mi się podobny do kogoś, kogo znam. Przecierałem oczy ze zdziwienia - było tam tak pięknie.
Patrząc na to całe otoczenie, czułem, jak każda komórka mego ciała staje się jednością z tym, co widzę.
Po chwili znalazłem się w środku owego budynku. Było tam mnóstwo ludzi, niektórzy z nich byli moimi przyjaciółmi.
- Wiedz, że ci ludzie cię nie widzą - rzekł towarzyszący mi mężczyzna. - Dlaczego? - zapytałem ze zdziwieniem. Znów pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do największego salonu w domu. Coś tam się działo, ludzie zgromadzili się wokół dwóch osób. Nikt jednak nie reagował na naszą obecność. Nie minęły trzy sekundy, a moje serce zaczęło uderzać bardzo mocno. Zobaczyłem samego siebie w otoczeniu ludzi, których kocham. Była też moja ukochana. Spojrzałem samemu sobie prosto w oczy - ale on nie reagował. To, co mnie poraziło, to pasja życia bijąca z jego oczu. - Hej! Jestem tutaj! - krzyknąłem. - On tego nie usłyszy - powiedział nieznajomy. - Jak to możliwe, co się tutaj dzieje? - zapytałem. - To, co widzisz, to przyszłość, twoja przyszłość, a to, co za chwilę się stanie, będzie twoim czasem na zmiany. Masz wszystko, by to osiągnąć, jednak tylko od ciebie zależy, czy tak będzie - wyśpiewał z uśmiechem. Po chwili dotknął mego ramienia, zakręciło mi się w głowie i straciłem przytomność. Obudziłem się w swoim łóżku, wiedziałem, że już żaden dzień nie będzie taki jak poprzednie. Czułem, że najlepsze w przyszłości jest to, że sami ją tworzymy. Nic już nie było takie jak przedtem. Od tego czasu minęło kilka ładnych lat. W tym czasie zmieniłem własne życie na takie, o jakim marzyłem. Kim jestem? Teraz wiem, że jedyną słuszną odpowiedzią jest „jestem" - reszta zależy ode mnie.
Gdzie jestem? Ziemia - tak mi kiedyś powiedziano.
Czy mam pewność, że to jest ziemia? A może chodzi o coś zupełnie innego? Co powiesz na tezę, że to, co nazywamy „ziemią", jest pajęczą siecią doświadczeń, które dostarczają mi emocji i uczuć, dzięki którym mogę się uczyć? Tak jakbym urodził się po to, by przejść ważny program treningowy. Każdy z nas rodzi się z innym programem. Bardzo indywidualnym, o indywidualnych regułach, które znam tylko ja sam, bo dotyczą mojej osoby. Przejście z jednego etapu do drugiego kończy się nagrodą. Najlepsze jest to, że wyznaczam ją dla siebie ja sam.
Początkowo trudno było mi to zaakceptować, ale ja sam jestem sprawcą wszelkich kar i nagród w moim życiu. Na początku uczono mnie, że to Szef karze i nagradza - i dzięki temu myśleniu pozbawiałem siebie największego daru, jaki może otrzymać człowiek, a jest nim wolna wola. Skąd to wiem?
Moja droga rozpoczęła się zabawnie.
Przyszedłem na świat i pierwszym prezentem, jaki dostałem, było moje imię. Przyczepiono mi plakietkę z nazwą, która stała się tożsamością.
Już nie byłem tylko bytem, stałem się człowiekiem - według reguł panujących. Co ciekawe - wystarczy, by jakoś mnie określono, aby moja obecność stała się faktem.
Pierwsze spojrzenie - i dostrzegłem otaczający mnie świat. Widziałem kolory, jakaś pani się do mnie uśmiechała, a ja zastanawiałem się, o co jej chodzi.
Następnie zadałem sobie egzystencjalne pytanie: „Po co tutaj jestem? To chyba jakiś żart?". Niczego nie pamiętałem. Mimo wszystko postanowiłem dzielnie odkryć, o co tutaj chodzi.
Ktoś mnie trzymał na rękach. To chyba kobieta. Ona mnie przytulała i nazywała syneczkiem, a ja czułem się wspaniale, zacząłem ją lubić. Pamiętam jak przez mgłę, że przez dłuższy czas siedziałem w jakimś ciemnym miejscu. Było tam dużo wody. Co wieczór czułem, jak ktoś dotykał pokoju, w którym byłem.
Ten ktoś szeptał miłe słówka. Snuł plany, mówiąc, jakim będę wyjątkowym dzieckiem. Przepowiadał moje osiągnięcia - to chyba znaczyło, że wierzy we mnie?
Moje pierwsze dni mijały spokojnie. W nowym pokoju czułem się bardzo dobrze, miałem odlotowe łoże - było mi miękko. Tylko denerwowały mnie te kolorowe duperele, które wisiały tuż nad głową. Starałem się je zerwać. One jednak trzymały się mocno. Byłem dzielny. Najbardziej lubiłem momenty, kiedy ona mnie przytulała, a ja mogłem się dostać do jedzenia. Te chwile były najcudowniejsze.
Po kilku tygodniach dostrzegłem, że do mojego królestwa weszli jacyś osobnicy, uśmiechając się i szczerząc zęby, i mówili: „Jaki on jest słodziutki, jaki cudowny". Było by świetnie, gdyby nie fakt, że było 40 stopni za oknem, a oni - spoceni - chcieli mnie przytulać. Czy tak okazuje się miłość? To pytanie ciągle nie dawało mi spokoju.
Starsi opiekunowie przez kilka miesięcy uczyli mnie mówić „mama" i „tata". Ciekawe dlaczego? Dlaczego nie mówi się „lew" i „lwica"? Jakby określenie miało znaczenie. A przecież lwy są fajniejsze, są takie odważne i zawsze osiągają swoje cele. Nie chciałem się buntować, wiedziałem, że mama częściej daje mi jedzenie, więc mówiłem „mamo". A ona pokazywała mi, jak bardzo mnie kocha. W zamian otrzymywałem urocze spojrzenie, którego nie zapomnę nigdy.
Od tego okresu minęło bardzo wiele czasu. Mimo wszystko pamiętam go tak, jakby to było wczoraj. Pamiętam także inne etapy mego życia. W chwilach największego życiowego buntu młodzieńczego z moich ust padło stwierdzenie: „Czas na zmiany!".
To stwierdzenie na zawsze zmieniło moje życie. Któż by pomyślał, że moje życie tak się potoczy?
Nie wierzyłem w to nawet ja sam.
Pamiętam okres późniejszego dzieciństwa. Ten czas był decydujący dla mojego jutra. To właśnie wtedy budziły się we mnie beztroskie marzenia. Chciałem, by moje życie było szczególne i wyjątkowe. ......
Więcej praktycznych porad dotyczących wprowadzania zmian w swoim życiu znajdziesz w pełnej wersji ebooka. Zapoznaj się z opisem na stronie:
Odkryj, jak kreować własną przyszłość!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz